Przez miniony tydzień na przejściu granicznym z Ukrainą w Budomierzu służbę medyczną pełnili ratownicy z ostrowieckiej grupy ratownictwa PCK. To przejście nie było przystosowane do odprawiania indywidualnych osób. Dlatego jak mówi Mariusz Jagiełło ostrowiecki ratownik PCK, uchodźcy z Ukrainy są przewożeni autokarami dalej lub w Polskę lub do punktu recepcyjnego, gdzie mogą odpocząć czy skorzystać z pomocy medycznej. Niektórzy dotarli ostatkiem sił.
- O ich stanie niech świadczy tylko jeden przypadek, nastolatka, która po dotarciu na granicę razem z babcią, mamą i dwójką rodzeństwa zemdlała. Kiedy do nas trafiła nie potrafiła sama napić się gorącej herbaty, trzeba było ją poić, bo była tak zestresowana i wycofana.
Większość uchodźców to właśnie kobiety, dzieci i starsze osoby. Pierwsze co dostają po przejściu na polską stronę, to nie tylko ciepły posiłek ale i emocjonalne wsparcie.
- Wszystkie dzieci, niezależnie od wieku zachowują się bardzo poważnie, częstowane biorą tylko jedną czekoladkę, za wszystko dziękują, dodał Mariusz Jagiełło. Ostrowieccy ratownicy zakończyli swoją tygodniową służbę na granicy w Budomierzu. Wrócą tam w przyszłym tygodniu.






Napisz komentarz
Komentarze