Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord onair Radio Rekord onair
poniedziałek, 19 stycznia 2026 10:53
Reklama

Kolejny komplet punktów Korony. Zagłębie Sosnowiec wciąż bez zwycięstwa w Kielcach.

Niepokonana w tym roku Korona przedłużyła swoją serię bez porażki. Mimo nerwowej końcówki kielczanie pokonali Zagłębie Sosnowiec 2:1. Premierowe trafienie zaliczył Jewgienij Szykawka, a ozdobą meczu był piękny gol Filipe Oliveiry.

Korona przystępowała do tego pojedynku mocno podbudowana po wtorkowym zwycięstwie w niesamowitych okolicznościach. Wszyscy w Kielcach jednogłośnie twierdzą, że jest to impuls do stworzenia dłuższej serii wygranych, a także uzyskania większego spokoju w poczynaniach boiskowych. Leszek Ojrzyński jasno przyznaje, że presja związana z walką o Ekstraklasę czasem potrafi sparaliżować niektórych zawodników, którzy nie grają tak jak potrafią. Konrad Forenc jest natomiast zdania, że nie ma nic piękniejszego niż posiadanie zdrowia i możliwości gry o ambitne cele dla ludzi, którzy przychodzą na stadion ze wsparciem.  Frekwencja na Suzuki Arenie wciąż jest jednak daleka od oczekiwanej. W meczu z Zagłębiem na stadionie zasiadło 3440 widzów. 

Podopieczni Ojrzyńskiego faktycznie grali na większym luzie, co skutkowało kreowaniem sytuacji i wieloma strzałami na bramkę Michała Gliwy. Statystycznie w bezpośrednich meczach zdecydowanie lepsza jest Korona, która nigdy nie przegrała na własnym stadionie z gośćmi z Sosnowca. Fanatyczni kibice Zagłębia liczyli na historyczne zwycięstwo w Kielcach i wypełnili sektor przyjezdnych aż po brzegi. Podopieczni Artura Skowronka nieźle prezentowali się na boisku, ale marnowali naprawdę dogodne sytuacje. Podobnie zresztą jak kielczanie, stąd pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. 

Leszek Ojrzyński trzykrotnie zmieniał ustawienie, bo sytuacja tego wymagała. Wciąż defensywa jest najsłabszym elementem Korony. Po kilku prostych stratach obrońców, Zagłębie było bliskie zdobycia gola. To już kolejny taki mecz, w którym Piotr Malarczyk czy Mario Zebić nie daje odpowiedniej jakości ani tym bardziej spokoju. Na problemy w tej formacji zakontraktowany został Kyryło Petrow, który wszedł na ostatnie minuty meczu. Mimo tego Ukrainiec zdołał zaimponować dobrym ustawieniem, przewidywaniem i zagrywaniem piłki w bezpieczne strefy. Być może on pozostanie filarem i liderem linii obronnej na kolejne spotkania. Jego doświadczenie może okazać się kluczowe w ostatnich siedmiu ważnych meczach, plus ewentualnych baraży. Nie przekonuje Dalibor Takac, który trafił do Kielc w roli playmakera. Jak na razie brakuje mu konkretów w postaci bramek czy asyst.

Dwie asysty zaliczył za to Jacek Podgórski. Najpierw pomógł Szykawce w zdobyciu pierwszej bramki w barwach Korony. Białorusin dostał idealne podanie na głowę i nie zmarnował tej okazji. Następnie Filipe Oliveira ułożył sobie dograną przez Podgórskiego piłkę na siedemnastym metrze i huknął nie do obrony pod poprzeczkę. Ostatni kwadrans to była nerwówka dla kibiców, bowiem Wojciech Szumilas zdobył bramkę kontaktową z rzutu wolnego. Zły na siebie był po tym spotkaniu Konrad Forenc, bo źle zachował się podczas tej interwencji. Najważniejsze, że ostatecznie gospodarze zainkasowali ważne trzy punkty.

Kolejna okazja Korony na przedłużenie dobrej serii będzie w Wielką Sobotę na stadionie w Głogowie. Łatwo nie będzie, bo Chrobry to drużyna, która realnie może zagrać w barażach o ekstraklasę. 

Korona Kielce – Zagłębie Sosnowiec 2:1 (0:0)

Korona: Forenc – Corral (Szymusik 68’), Zebić, Malarczyk, Danek  – Błanik (Petrov 82’), Oliveira, Sewerzyński, Takać (Szykawka 46’), Podgórski (Łukowski 68’)  –  Frączczak (Kiełb 89')

Zagłebie:  Gliwa – Oliveira, Bryła (Banaszewski 70’), Pawłowski (Szumilas 70’), Sobczak (Sanogo 70’), Kamiński (Popczyk 81’), Dalić (Duriska 49’), Ryndak, Seedorf, Masłowski, Bodzioch

Gole: Jewgienij Szykawka 55, Filipe Oliveira 67 - Wojciech Szumilas 74

Żółte kartki: Frączczak, Malarczyk - Masłowski, Kamiński

Sędzia: Damian Kos (Gdańsk)


Podziel się
Oceń