Zbigniew Duda, radny powiatowy, który 20 lat pracował w ostrowieckim MEC-u, a teraz dyrektor kieleckiej elektrociepłowni zarzuca zarządzającym ostrowiecką spółką brak koncepcji i wizji na przyszłość, a także brak gospodarności i niedostosowanie się do obecnej sytuacji na rynku. Według niego tak wysokie ceny ciepła w mieście to efekt nie podejmowania przez spółkę inwestycji.
- "Kielecka elektrociepłownia sprzedaje ciepło po 37 zł za gigadżul, w Starachowicach jest to cena 44 zł, a w Ostrowcu 102 zł. Gdyby patrzono gospodarskim okiem na spółkę MEC ostrowczanie nie musieliby płacić takich horrendalnych cen" - podkreślał Zbigniew Duda.
Słowa krytyki padły również co do sposobu zarządzania spółką, a szczególnie dotyczyły przyznanych wynagrodzeń prezesom MEC-u. Łącznie dwuosobowy zarząd spółki zarobił w ubiegłym roku ponad 600 tys. zł.
- "Prezes spółki MEC w Ostrowcu Świętokrzyskim średnio zarabia co miesiąc ponad 26 tysięcy złotych. Taki jest poziom wynagrodzenia w sytuacji kryzysowej" - mówił Jarosław Rusiecki, senator RP z PiS.
Podczas konferencji poruszono również temat utworzenia w mieście nowej spółki Ciepłowni Ostrowieckiej, według zgromadzonych, to tylko łatanie problemu i ucieczka przed rosnącymi kosztami.
- "Utworzenie Ostrowieckiej Ciepłowni to nie jest krok w przód, to jest ucieczka przed rosnącymi cenami, przed rosnącym kosztem emisji szkodliwych związków do atmosfery. Tylko nie trzeba by było nigdzie uciekać, gdyby w odpowiednim czasie zostały podjęte odpowiednie decyzje" - podkreślała Magdalena Zieleń, radna Sejmiku z PiS.
Natomiast radny miejski Dariusz Kaszuba krytykował sposób podjęcia decyzji o wydzieleniu nowej spółki, czyli zwołanie w tej sprawie sesji nadzwyczajnej, która rządzi się swoimi prawami, czyli chociażby brakiem możliwości zabrania na niej głosu przez gości.






Napisz komentarz
Komentarze