Według dr Grzegorza Świercza, jest to rozwiązanie mniej inwazyjne dla pacjentek, jednocześnie zapewniające bezpieczeństwo zarówno dla matki, jak i dziecka, a także umożliwiające szybką rekonwalescencję.
Nową technikę porodu przeprowadza zespół doświadczonych lekarzy, którzy przebyli kilkumiesięczne szkolenia, m.in. w Nicei. W skład tego zespołu wchodzą ginekolodzy-położnicy, dr n. med. Daniel Wolder i lek. med. Anna Błażuk-Fortak, oraz fizjoterapeuta, dr n. med. Agata Michalska.
Metoda łączy w sobie elementy cesarskiego cięcia z aktywnym udziałem kobiety w procesie porodu. Znieczulenie obejmuje obszar od pępka do palców u stóp i jest krótkotrwałe, co umożliwia pacjentkom szybkie powrót do sprawności. Dr. Daniel Wolder wyjaśnia, że istotną różnicą między tą metodą a klasycznym cesarskim cięciem, jest sposób nacinania powięzi mięśni prostych brzucha oraz omijanie otrzewnej, co minimalizuje ryzyko uszkodzeń.
Obecnie do francuskich porodów kwalifikowane są pacjentki, które rodzą po raz pierwszy i mają wskazania do planowego cięcia cesarskiego, jednak z czasem grupa ta będzie rozszerzana.
Podczas samego porodu, kobietom pomaga specjalny ustnik, nazywany gwizdkiem, który umożliwia im aktywne uczestnictwo w procesie. Dr. Agata Michalska tłumaczy, że gwizdek Winner Flow pozwala matce i dziecku na zbliżone do naturalnego doświadczenie porodu poprzez kontrolowanie wydechu.
Zespół specjalistów podkreśla, że po tego typu porodzie mama szybko może zająć się swoim dzieckiem, co przyczynia się do szybszego nawiązania więzi między nimi.
Metoda FAUCS, czyli cesarskie cięcie według francuskiej techniki, została opracowana przez doktora Denisa Faucka pod koniec lat 90. ubiegłego wieku i stanowi innowacyjne podejście do tego typu procedury.






Napisz komentarz
Komentarze