W maleńkiej główce Gai jest guz struniak (chordoma) wielkości cytryny, wyginający pień mózgu, który odpowiada za wszystkie funkcje życiowe. Był tam od urodzenia i początkowo mocno mylił lekarzy, kierując diagnostykę w stronę guzków podskórnych i choroby genetycznej. W dodatku jest, jak to określili amerykańscy specjaliści, "extremly rare and difficult", czyli kosmicznie rzadki i trudny. Co gorsze, właściwie niewystępujący u dzieci…
- W następnych godzinach spływały na nas kolejne ciosy: guza nie da się operować, na radioterapię jest za mała, przerzuty są zbyt liczne. Pozostała tylko chemia, której efektów nikt nie był w stanie przewidzieć… Mogła dać nadzieję i równie dobrze mogła zabić Gaję. Podpisując zgodę w szpitalu, nie wiedziałam, czy podpisuję ułaskawienie, czy wyrok śmierci... - przyznaje Julia Górczyńska, mama dziewczynki. - Córeczka jest drugim na świecie dzieckiem, u którego zdiagnozowano wrodzoną chordomę w takiej postaci. Przeszukaliśmy cały Internet w poszukiwaniu ratunku dla Gai, dzięki czemu udało nam się dotrzeć do historii wyjątkowego chłopca, u którego w wieku 11 tygodni lekarze wykryli tego samego guza. Dziś ten chłopiec jest zupełnie zdrowy, a innowacyjne leczenie, któremu został poddany w USA, to nasza jedyna i ostatnia szansa.
Terapia w Stanach może docelowo kosztować nawet kilka milionów złotych, ale żeby można było wystartować, do końca przyszłego tygodnia trzeba zebrać ponad pięćset tysięcy złotych. To bardzo ważne, ponieważ Gaja właśnie przyjmuje w szpitalu nieco lżejszą chemię, a kolejne podanie musi się odbyć już w klinice w Los Angeles. Guz nie może urosnąć nawet o milimetr, bo nie ma już dla niego miejsca w główce dziewczynki. Trzeba postawić wszystko na jedną kartę!
- Gaja jest naszym największym skarbem, wyśnionym i wymarzonym dzieckiem. Bez niej skończy się nasz świat… Zrobimy wszystko, absolutnie wszystko, żeby ją uratować, ale bez Waszej pomocy nam się nie uda. Proszę, błagam… Dajcie nam szansę! - apeluje pani Julia.
Zbiórka na rzecz leczenia Gai odbywa się portalu siepomaga.pl. Link poniżej:






Napisz komentarz
Komentarze