- Spośród personelu szpitalnego bardzo dużo osób przechorowało już COVID-19. Ponadto ponad połowa personelu przyjęła przynajmniej jedną dawkę szczepionki. Liczę więc, że łatwiej będzie nam walczyć z wirusem, chociażby dlatego, że spodziewamy się mniejszej absencji chorobowej pracownik - mówi dr. Adam Karoli, dyrektor ds. medycznych ostrowieckiego szpitala, przypominając, że w kulminacyjnym punkcie drugiej fali pandemii, z pracy wyłączonych było pięć oddziałów.
Ostrowiecka lecznica jest również gotowa do szczepień siedem dni w tygodniu, jednak skutecznie uniemożliwiają to problemy w dostawach szczepionek. Na zaszczepienie drugą dawką wciąż czeka personel medyczny, brakuje też szczepionek dla nauczycieli.
- W miniony weekend drugą dawką zaszczepionych miało być 450 osób z grupy 0, szczepić mieliśmy też nauczycieli. Dopiero wczoraj, czyli z prawie tygodniowym opóźnieniem dostaliśmy szczepionki pfizerowskie, w dodatku tylko dla 210 osób. W poniedziałek dotarły do nas szczepionki dla stu nauczycieli i najprawdopodobniej w sobotę będzie taka sama dostawa. Oznacza to, że w tym tygodniu zaszczepimy nieco ponad 400 osób, podczas gdy nasze moce przerobowe pozwalają szczepić ponad 800 tygodniowo - przyznaje dr Adam Karolik i jak dodaje, chaos, jaki wkrada się w proces szczepień, dezorganizuje pracę szpitalnego punktu szczepień. We wtorek na przykład nie podano żadnej szczepionki, a wczoraj nastąpiła kumulacja z dwóch dni. - Szczepionki nie mogą leżeć i czekać, bo mają krótki czas przydatnoścj, także nie możemy rozłożyć płynnie ich podania. Kolejki są nieuniknione.
Jak ocenia dr Adam Karolik, zainteresowanie szczepieniami jest spore - w każdej grupie osób szczepionych wynosi od 40 do 50 proc. Rzadko zdarza się, by zdeklarowani zmienili decyzję, a jeśli już tak się dzieje to najczęściej z powodów losowych.






Napisz komentarz
Komentarze