Dotychczas zatrzymywanie produkcji i godzinne przerwy w pracy obowiązywały jedynie przez pięć dni w tygodniu. Ponieważ taka forma strajku pulsacyjnego jednak przyniosła żadnego przełomu, komitet strajkowy w porozumieniu z załogą zdecydował się na rozszerzenie go także na pozostałe dni pracy, czyli sobotę i niedzielę. To oznacza już wymierne straty w produkcji, bo do tej pory to właśnie w weekendy udawało się wykonać plany produkcyjne. W ten sposób załoga domagająca się regulacji płacowych, chce skłonić zarząd firmy do podjęcia rozmów, wyjaśnia Jarosław Chmielnicki, szef zakładowej Solidarności i członek komitetu strajkowego. Dodał także, że obietnica jaką złożył przedstawiciel zarządu lipskiego zakładu dotycząca wprowadzenia podwyżki stawek, ale tylko do końca roku, nie została przyjęta przez załogę. Szef Solidarności w zakładzie Kingspan w Lipsku mówi też o próbach szykanowania załogi i wprowadzana kar za prowadzenie akcji protestacyjnej. Karani są pracownicy, którzy używali na terenie zakładu w czasie akcji protestacyjnej np. trąbek czy bębna. Kierownictwo nowymi regulaminami chce zmusić strajkujących do zmiany miejsca protestów, zamiast na placu widocznym dla wszystkich wskazuje przestrzeń między halami.
Protestująca załoga zawiadomiła też oficjalnie główną siedzibę spółki Kingspan, która znajduje się w Irlandii o powodach protestu. Teraz strajkujący czekają na reakcję zarówno lipskiej dyrekcji jak i centrali w Irlandii. Przypomnijmy, że powodem strajku jest brak zgody na propozycję włączenia do podstawy wynagrodzenia części bardzo wysokiej premii uznaniowej. Akcję protestacyjną, czyli odstąpienie od wykonywania obowiązków służbowych rozpoczęto po prawie rocznych bezskutecznych negocjacjach i mediacjach.






Napisz komentarz
Komentarze