Weterynarz uśpił nie tego psa, którego powinien. Zgłoszenie w tej sprawie otrzymali funkcjonariusze z Komendy Miejskiej w Kielcach. Jak wynika z ustaleń, weterynarz wszedł na posesję ze strzykawką w rękach, po przywołaniu psa podał mu zastrzyk, który miał zwierzę uśpić. Prawdziwy dramat rozpoczął się jak właściciele (niczego się nie spodziewając) poprosili, by weterynarz dokonał wpisu do książki szczepień, w razie gdyby pies kogoś ugryzł. Wtedy weterynarz się zreflektował, że przyszedł pod zły adres i uśpił nie tego psa, którego powinien - on już nikogo nie ugryzie - rzekł weterynarz.
Stefan - bo tak nazywał się przypadkowo uśpione zwierzę, był 5 letnim owczarkiem, pełnym sił i zdrowia. Pikanterii historii dodaje fakt, że weterynarz jest biegłym sądowym. Zatem dlaczego nie zdziwiło go, że przybiegł do niego całkiem zdrowy pies? To wyjaśni policja.
W środę popołudniu otrzymaliśmy zgłoszenie z terenu gminy Zagnańsk. Wynikało z niego, że weterynarz najprawdopodobniej uśpił psa przez pomyłkę. Mamy zabezpieczone truchło zwierzęcia. Będą przeprowadzane badania toksykologiczne i polegające na ustaleniu w jaki sposób doszło do śmierci psa. Przesłuchaliśmy świadków, między innymi osoby pokrzywdzone. Wyjaśniamy całą sytuację, bo nie jest wykluczone, że prawdopodobnie doszło do pomyłki – informuje Karol Macek z Komendy Miejskiej Policji w Kielcach.






Napisz komentarz
Komentarze