Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord onair Radio Rekord onair
czwartek, 5 lutego 2026 02:22
Reklama

Kamil Pestka liczy na kolejne powołania do reprezentacji Polski

Kamil Pestka to jeden z najjaśniejszych punktów Cracovii. Lewy obrońca, który gra ostatnio na pozycji wahadłowego, jest bliski kolejnych powołań do reprezentacji Polski. Kapitan Cracovii zaliczył asystę przy golu samobójczym Grzegorza Szymusika.
Kamil Pestka liczy na kolejne powołania do reprezentacji Polski

Źródło: Fot. Krzysztof Klimek

Zostałeś wybrany kapitanem Cracovii. W ten sposób też chciano Cię zatrzymać w klubie?

Pojawiało się zainteresowanie moją osobą, ale na razie jestem w Krakowie i bardzo się z tego cieszę. Chcę dać z siebie wszystko dla Cracovii. To dla mnie ważny klub, w którym już coś osiągnąłem, ale pragnę więcej. Na razie dostawałem pojedyncze zapytania, dlatego o konkretach nie powiem. Są osoby, które się tym zajmują i czuwają nad moją przyszłością.

Cracovia świetnie rozpoczęła sezon. Dwa mecze, dwa zwycięstwa i zero straconych bramek...

Morale idą w górę co jest bardzo ważne, natomiast trzeba zachować spokój i chłodną głowę. Dwa zwycięstwa oznaczają, że dobrze weszliśmy w ten sezon, ale nie możemy się tym zadowolić. Należy dobrą formę podtrzymać i nie mamy prawa popadać w hurraoptymizm, bo to by było bardzo złe. Dobry start nie jest dla nas zaskoczeniem, a raczej potwierdzeniem, bo nieźle wyglądaliśmy w sparingach i okresie przygotowawczym. 

Pozycja wahadłowego, na której zacząłeś występować ułatwi Ci drogę do reprezentacji Polski?

Droga jest trudna, ale do osiągnięcia. Ja robię wszystko, żeby się znaleźć w reprezentacji. To jest dla mnie stosunkowo nowa pozycja, ale dobrze się na niej czuję. Muszę być w formie w klubie, pokazywać się i zobaczymy co będzie dalej. Tak jak w poprzednim sezonie, przede wszystkim z chłodną głową. Na zgrupowaniu reprezentacji mogłem wiele podpatrzeć i nauczyć się czegoś nowego. To było świetne przeżycie. Chciałem zadebiutować, co mi się nie udało, ale sama obecność wiele dla mnie znaczy. 

Spotkanie z Koroną zakończyłeś przedwcześnie, choć nie chciałeś opuszczać boiska. Dlaczego?

Poczułem ból spowodowany stłuczeniem, a teraz gdy emocje już opadły, ten uraz pleców jest większy. Nie chciałem zejść, bo w czasie meczu ból nie był na tyle intensywny. Trener Jacek Zieliński wolał mnie jednak zmienić.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji "Stop hejt".
 
Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.

Komentarze