Zostałeś wybrany kapitanem Cracovii. W ten sposób też chciano Cię zatrzymać w klubie?
Pojawiało się zainteresowanie moją osobą, ale na razie jestem w Krakowie i bardzo się z tego cieszę. Chcę dać z siebie wszystko dla Cracovii. To dla mnie ważny klub, w którym już coś osiągnąłem, ale pragnę więcej. Na razie dostawałem pojedyncze zapytania, dlatego o konkretach nie powiem. Są osoby, które się tym zajmują i czuwają nad moją przyszłością.
Cracovia świetnie rozpoczęła sezon. Dwa mecze, dwa zwycięstwa i zero straconych bramek...
Morale idą w górę co jest bardzo ważne, natomiast trzeba zachować spokój i chłodną głowę. Dwa zwycięstwa oznaczają, że dobrze weszliśmy w ten sezon, ale nie możemy się tym zadowolić. Należy dobrą formę podtrzymać i nie mamy prawa popadać w hurraoptymizm, bo to by było bardzo złe. Dobry start nie jest dla nas zaskoczeniem, a raczej potwierdzeniem, bo nieźle wyglądaliśmy w sparingach i okresie przygotowawczym.
Pozycja wahadłowego, na której zacząłeś występować ułatwi Ci drogę do reprezentacji Polski?
Droga jest trudna, ale do osiągnięcia. Ja robię wszystko, żeby się znaleźć w reprezentacji. To jest dla mnie stosunkowo nowa pozycja, ale dobrze się na niej czuję. Muszę być w formie w klubie, pokazywać się i zobaczymy co będzie dalej. Tak jak w poprzednim sezonie, przede wszystkim z chłodną głową. Na zgrupowaniu reprezentacji mogłem wiele podpatrzeć i nauczyć się czegoś nowego. To było świetne przeżycie. Chciałem zadebiutować, co mi się nie udało, ale sama obecność wiele dla mnie znaczy.
Spotkanie z Koroną zakończyłeś przedwcześnie, choć nie chciałeś opuszczać boiska. Dlaczego?
Poczułem ból spowodowany stłuczeniem, a teraz gdy emocje już opadły, ten uraz pleców jest większy. Nie chciałem zejść, bo w czasie meczu ból nie był na tyle intensywny. Trener Jacek Zieliński wolał mnie jednak zmienić.






Napisz komentarz
Komentarze