Poszukiwania na własną rękę nie dawały żadnych rezultatów. Żona zaginionego grzybiarza kilkanaście minut przed godziną 14.00 o pomoc poprosiła policjantów. Poinformowała ich, że szuka męża, który rano poszedł na grzyby i się zagubił. Relacjonowała, że udało jej się nawiązać połączenie telefoniczne z mężem, który jak przekazywała był roztrzęsiony, płakał, mówił, że jest cały mokry i się zagubił.
Na miejsce natychmiast skierowane zostały wszystkie patrole znajdujące się w dyspozycji dyżurnego, które rozpoczęły poszukiwania. Po upływie około półtorej godziny od zgłoszenia, policjanci z wydziału kryminalnego staszowskiej jednostki w lesie odnaleźli 52-letniego mieszkańca miasta - mówi Joanna Szczepianiak ze staszowskiej policji.
Przemoknięty mężczyzna, któremu na szczęście nic się nie stało, trafił pod opiekę bliskich.






Napisz komentarz
Komentarze