Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord onair Radio Rekord onair
środa, 18 lutego 2026 12:54
Reklama

Rocznica walki pod wsią Połągiew

Wójt gminy Brody i Nadleśnictwo Ostrowiec Świętokrzyski zapraszają na uroczystość odsłonięcia pomnika upamiętniającego potyczkę oddziału mjr Henryka Dobrzańskiego pod wsią Połagiew, w dniu 6.10 (niedziela) o godzinie 13.00, obok leśniczówki - Połągiew w Brodach na ul. Akacjowej 1.

Obecność polskiego wojska w lesie przylegającym do Brodów i Połągwi, nie umknęła uwagi mieszkańców wsi. Prawdopodobnie właścicielka parowego tartaku, Niemka Emilia Winter, powiadomiła telefonicznie dowództwo stacjonującego w Starachowicach III batalionu 101. pułku piechoty wchodzącego w skład 14. (Saksońskiej) Dywizji Piechoty o miejscu pobytu ułanów. Już wkrótce na drodze z Brodów do Nietuliska pojawiło się kilkanaście samochodów ciężarowych, przywożąc około kompanii wojska (ponad 100 żołnierzy).


Major Dobrzański nie chciał rozpoczynać walki. Nakazał cofnięcie oddziału w głąb lasu. Widać było wyraźnie, że Niemcy również nie kwapili się do ataku. Nie znając sił przeciwnika, nie mieli chęci wchodzić między drzewa.
Ta patowa sytuacja trwała kilka godzin. Żołnierze Wehrmachtu powoli, czołgając się jak na ćwiczeniach posuwali się po odkrytym terenie. Dotarli bez oddania jednego strzału na odległość 100 metrów. Walka rozpoczęła się nagle. Powracający z patrolu ppor. Zygmunt Morawski natknął się niespodziewanie na Niemców i otworzył ogień. Odezwały się polskie karabiny maszynowe przyduszając Niemców do ziemi.

Major Dobrzański nie był zadowolony z przebiegu akcji. Chciał niezauważenie, nie wdając się w walkę, przeskoczyć w Góry Świętokrzyskie. Tymczasem strzelanina przybierała na sile. Doświadczeni żołnierze Wermachtu skokami i czołgając się, cały czas strzelając zaczęli podchodzić pod polskie pozycje. Nieprzyjaciel zdawał sobie sprawę ze swojej liczebnej przewagi. Wtedy sekcja kaprala Alickiego, która nie brała udziału w walce zaszła Niemców z boku i obrzuciła ich granatami oraz ostrzelała z rkm-u . Atak ze skrzydła był dla Niemców całkowitym zaskoczeniem, którzy stracili wtedy kilku zabitych i rannych. Nad polem walki rozległy się jęki rannych i okrzyki wzywające sanitariuszy. Żołnierze niemieccy mieli jednak cały czas przewagę a oddział polski nie miał już odwodów i powoli zaczęła kończyć się amunicja. Na szczęście powoli zaczął zapadać zmierzch. Nieprzyjaciel nie podejmując ataku w niesprzyjających dla nich warunkach, zaczął się wycofywać. W górę poszły race nakazujące odwrót. Niemcy zebrali z pola bitwy swoich zabitych i rannych na ciężarówki i odjechali w stronę Starachowic.

Droga do widocznych w oddali Gór Świętokrzyskich stała otworem. Samą potyczkę oddziału majora Dobrzańskiego, już niedługo ,,Hubala" należy ocenić jako zwycięską. Polacy bez strat własnych utrzymali swoje pozycje a w wyniku walki nieprzyjaciel musiał się wycofać , tracąc dodatkowo zabitych i rannych.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji "Stop hejt".
 
Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.

Komentarze

ReklamaDrogeria Uroda
ReklamaDrogeria Labo
Reklama3d Ostrowiec
ReklamaPicobello