"Lubię różowe peonie, cukierki krówki, lubię leżeć w trawie i słuchać trzmiela. Nie cierpię głupoty, wszelkiego draństwa i nadętych ludzi. Kocham swoją robotę, to też nic innego w życiu nie robiłam poza radiem. A tworzyłam ich (chyba z osiem) od początku i poprawiałam istniejące. Ale przede wszystkim byłam 30 lat publicystą Polskiego Radia w Warszawie, gdzie między innymi wprowadziłam programy nocne, a z Tadeuszem Sznukiem i Krzysiem Szewczykiem, stałe programy w systemie stereo. Ej dawne to czasy... Dziennikarstwo to mój zawód i charakter. O nierozłączności jednego z drugim staram się przekonać młodszych kolegów. A słuchaczy do, których mówię, przekonuję, że życie jest istnym cudem, którego nie wolno zmarnować. Gdyby można było, wprowadziłabym mandaty za nieuśmiechanie się. Nawet jeśli nie jest nam najlepiej, uśmiechajmy się proszę państwa do siebie, to jeden z najpewniejszych dowodów, że jesteśmy ludźmi" - pisała o sobie...
I taką pewnie wszyscy ją zapamiętamy - uśmiechniętą, charyzmatyczną, ciepłą, potrafiącą słuchać, idącą z duchem czasu, ale nie na oślep, dzielącą się ogromnym doświadczeniem i muzyką, której tak lubiła słuchać...
Pokój jej duszy.






Napisz komentarz
Komentarze